Czekanie, aż przestanie padać, może wydawać się dosyć nużące.

Chyba, że zamiast bezczynnie siedzieć, obserwuje się okolicę.

Filip był całkiem niezłym obserwatorem. Potrafił dostrzegać szczegóły,

które inni zazwyczaj pomijali.

Tym razem jego uwagę przykuła postać drobnej dziewczyny,

przemykającej pomiędzy drzewami, w parku obok dworca.

Zachowywała się dość nietypowo.

Może nie na pierwszy rzut oka, ale gdyby ktoś dłużej się jej przyglądał,

zauważyłby, że dziewczyna nerwowo rozgląda się na boki.

Trzymała w rękach małe, drewniane pudełeczko

i Filip zauważył to tylko dlatego, że często na nie zerkała.

Rozchylała wtedy dłonie i uważnie mu się przyglądała.

Pudełko miało złote okucia i jakiś symbol na wieczku,

którego Filip nie mógł rozpoznać z tej odległości.

Nagle dziewczyna chyba poczuła się obserwowana

i jej oczy zatrzymały się na przystanku.

A właściwie na Filipie i Fado, którzy chronili się tam przed deszczem.

Dziewczynie ulewa zupełnie nie przeszkadzała.

Nie miała na sobie kaptura, ani nie trzymała parasola.

Co więcej, posłała Filipowi dziwne, długie spojrzenie

i… uśmiechnęła się do niego!

Nie był to jednak sympatyczny uśmiech,

na jaki liczyłby każdy chłopak.

Było w nim coś niepokojącego.

Zanim Filip zdążył się nad tym porządnie zastanowić,

dziewczyna szybko skręciła za róg budynku i już jej nie było.

Gdyby Filip wiedział,

czym naprawdę było trzymane w jej rękach pudełko,

pewnie pobiegłby za nią.

Niestety Filip nie miał dzisiaj najlepszego dnia.
Jego, a w zasadzie Twoje wybory ani trochę nie przybliżyły go
do poznania tajemnicy Bractwa Podniesionej Kotwicy.
Klinij tutaj, jeśli chcesz spróbować ponownie.
Kto wie, może tym razem się uda?