Szczęśliwy Fado podskakuje na łące jak mały kucyk.

Jego nos marszczy się, łapczywie wciągając różne aromaty.

Nagle niespokojnie stawia uszy i napręża tułów.

Ogon prostuje się, a cała jego postać zastyga i wydaje się wskazywać na

miejsce pod rozłożystym i gęstym krzakiem bzu.

W tym jednak momencie, jakby idealnie zsynchronizowane z Fado

niebo wypuściło z siebie fontannę deszczu, a wiatr zahuczał

i wygiął gałęzie najbliżej stojących drzew.

Czy Filip powinien sprawdzić, co znalazł Fado

czy raczej czym prędzej biec w stronę domu?